Wiosenno – zimowy biwak w Młodzieszynie

WPIS POCZYNIŁ: Redaktor Ossa | DATA: 24 Marzec 2018 | Liczba Komentarzy do tego wpisu: ZERO :(

Przyszła pora, aby  znów odwiedzić nasz ukochany Młodzieszyn i przeżyć kolejny wspaniały wyjazd!

Choć miał być to biwak wiosenny,  pogoda zrobiła nam niezłego psikusa przykrywając wszystko śnieżną szatą. Co oczywiście nie przeszkodziło nam w harcerskim działaniu :). Zebraliśmy się wszyscy o godzinie 18.30 na parkingu przed Lidlem odbyliśmy meldunek, wpakowaliśmy się do samochodów i wyruszyliśmy na kolejną przygodę. Na miejsce dotarliśmy około godziny 20.00. Rozpakowaliśmy swoje rzeczy i zabraliśmy się do robienia kolacji. Jak zwykle po przyjeździe czekało na nas małe zadanie do wykonania. Tym razem musieliśmy nauczyć się  pięknej piosenki pt. ,, Jeszcze nie czas ” autorstwa Andrzeja Koczewskiego. W ten dzień także odpowiednio uczciliśmy urodziny druha Hassa :)  Na koniec odbyło się tradycyjnie świeczowisko, na którym  Mammuty opowiadały nam przeróżne historie z życia drużyny! Śpiewaliśmy wspólnie piosenki,  graliśmy na swych gitarach,  a przede wszystkim cieszyliśmy się czasem spędzonym we wspólnym gronie.

 

Pobudka! Nie ma co marnować czasu,  przed nami długi i dość intensywny dzień. Najpierw szybka poranna zaprawa i  pyszne śniadanko. Następnie apel na którym 3 osoby stały się pełnoprawnymi członkami 77MDH oraz przedstawienie planu dnia. Przed południem bieg szkoleniowy doskonalący techniki harcerskie. Podzieleni na patrole w określonym czasie  wymaszerowaliśmy na trasę szkoleniową po dobrze nam już znanych leśnych terenach. Mimo chłodnego wiatru, słońce się do nas uśmiechnęło  dodając nam otuchy i energii w czasie drogi.

 

Pierwszym punkt w czasie naszej wędrówki polegał na  prawidłowym ułożeniu  i rozpaleniu ogniska. Udało nam się to dzięki cennym wskazówkom  Optego.  Drugi był dla nas czymś zupełnie nowym… mianowicie Małysz pokazał nam kilka naprawdę bardzo przydatnych węzłów. Na trzecim z punktów u Playboya ćwiczyliśmy podstawy musztry,  a u  Żurawia mogliśmy przypomnieć sobie symbolikę i historię krzyża harcerskiego oraz lilijki. Nie zabrakło także krótkiego biegu na orientacje. Ostatni punkt u Wallsona dotyczył harcerskich stopni, funkcji oraz ich odznaczania na mundurze. Gdy wszyscy po trasie dotarli do remizy zjedliśmy ciepłą zupkę i ucięliśmy sobie krótką poobiednią drzemkę. Wieczór zakończyliśmy bawiąc się na karaoke i słuchając kolejnych niesamowitych opowieści z ust Mammutów oraz naszych własnych harcerskich doświadczeń. Wydawałoby się, że to już koniec soboty… ha! Nic bardziej mylnego. Niedługo po tym jak udało nam się wpakować do swoich śpiworów nastąpił alarm mundurowy. Jak wiadomo alarmy mundurowe nie dzieją się bez przyczyny. Tej nocy powiedziano nam, że musimy naciągnąć czapki na oczy i  nic nie widząc udać się samochodami do niewiadomego miejsca w lesie. Dostaliśmy mapy i po wyjściu z aut musieliśmy sami zorientować się gdzie jesteśmy i jak dojść do wyznaczonego celu. Jak się okazało po przyjściu we wskazane miejsce nastąpiło magiczne wydarzenie. Puchacz i Haski w blasku nocy,  przy płomieniach ogniska złożyli przyrzeczenie harcerskie i otrzymali najwyższy szczyt ideałów –  świetlany harcerski krzyż. 

Niedziela, dzień kończący nasz wiosenny biwak. Rano spakowaliśmy swoje manatki,  zjedliśmy śniadanie, odbył się apel kończący dzień i sprzątanie remizy. Po powrocie do Żyrardowa nasi harcerze odbyli wolontariat na festynie zorganizowanym dla chorej Natalki. To był bardzo przyjemny i pouczający wyjazd. Jak zwykle Mammuty zadbały, o to by zapewnić nam jak najwięcej atrakcji i wrażeń. Bawiliśmy się świetnie i już nie możemy się doczekać kolejnego biwaku.

 

 

Na biwaku byli: Chmura, Wallson, Bzyku, Małysz, Playboy, Opty, Wilku, Wichura, Grucha, Igła, Szóstka Szycha, Gustlik, Wąski,  Haski, Puchacz, Huragan, Sir, Rydzyk, Kruk, Guma, Kucin, Buba